Kontakt Simon

Drugie życie mieszkania po odbiorze.
O czym właściciele myślą dopiero kilka miesięcy po przeprowadzce?
 

Przez wiele miesięcy wszystko kręci się wokół jednego momentu – odbioru kluczy. Wybór inwestycji, formalności, kredyt, projekt wnętrza, remont. Potem przychodzi ten dzień, kiedy można wreszcie zamknąć za sobą drzwi i powiedzieć: „To już moje mieszkanie”. 

Na początku uwagę pochłaniają rzeczy, które widać. Kolor ścian. Nowa sofa. Stół, przy którym będą spotykać się znajomi. Lampy wybrane po kilku godzinach przeglądania inspiracji. 

Mija jednak kilka miesięcy i coś się zmienia. 

Mieszkanie przestaje być projektem. Staje się miejscem, w którym po prostu toczy się życie. 

To właśnie wtedy właściciele zaczynają zauważać rzeczy, o których wcześniej nawet nie myśleli. 

Wracasz zimą z pracy, gdy za oknem jest już ciemno. Codziennie opuszczasz rolety w tych samych pomieszczeniach. Wieczorem obchodzisz mieszkanie, sprawdzając, czy wszędzie zostało zgaszone światło. W upalne dni salon nagrzewa się bardziej, niż zakładałeś, a rano żałujesz, że rolety nie zostały opuszczone wcześniej. 

To drobiazgi. Każdy z nich zajmuje kilkanaście sekund. 

Problem w tym, że te kilkanaście sekund powtarza się codziennie. 

Z czasem zaczynamy szukać prostszych sposobów na wykonywanie tych samych czynności. Nie dlatego, że są trudne. Po prostu nie chcemy poświęcać im uwagi. 

Podobnie było kiedyś z płatnościami telefonem. Jeszcze kilka lat temu wyciąganie portfela wydawało się czymś zupełnie normalnym. Dziś wielu z nas nie wyobraża sobie powrotu do dawnych przyzwyczajeń. 

Dokładnie ten sam proces zachodzi w mieszkaniach. 

Najpierw pojawia się potrzeba wygodniejszego sterowania światłem. Potem możliwość automatycznego opuszczania rolet. Następnie kontrola temperatury czy tworzenie scen dostosowanych do codziennego rytmu życia. 

Co ciekawe, mało kto planuje to wszystko podczas zakupu mieszkania. 

Prawdziwe potrzeby pojawiają się dopiero wtedy, gdy przestrzeń zaczyna żyć razem z mieszkańcami. 

Dlatego coraz większą popularność zdobywają rozwiązania, które można rozwijać stopniowo. Bez konieczności podejmowania wszystkich decyzji na samym początku. Bez projektowania skomplikowanego systemu na lata do przodu. 

Właściciel mieszkania może zacząć od jednej funkcji, która rozwiązuje konkretny problem. Dopiero później dodawać kolejne elementy. Takie podejście oferuje między innymi Simon GO, pozwalając rozbudowywać możliwości sterowania oświetleniem, roletami czy temperaturą wraz ze zmieniającymi się potrzebami domowników. 

To również cenna wskazówka dla deweloperów. 

Coraz częściej o jakości mieszkania nie decyduje wyłącznie to, co klient widzi podczas odbioru kluczy. Równie ważne staje się to, jak będzie korzystał z tej przestrzeni po pół roku, roku czy pięciu latach. 

Bo kiedy emocje związane z przeprowadzką opadają, zaczyna się prawdziwe życie. A wraz z nim pojawia się pytanie, które zadaje sobie wielu właścicieli mieszkań: „Jak sprawić, żeby mieszkało się po prostu wygodniej?”